.
Notki
PRZEPROWADZKA 2013-08-17
 Cześć :)
Tak, już wróciłam z Egiptu. W skrócie powiem, że było naprawdę cudownie. Ale teraz nie o tym...

A więc planowałam taką wielką zmianę. Mianowicie przenoszę się na blogspot!
 
Wiele osób już mnie o to pytało lub prosiło. No i tak oto od dzisiaj zapraszam was tutaj-

Zapraszam was oczywiście do obserwowania i dalszego komentowania :)

              
Czekałam na to cały rok szkolny! 2013-07-29
 A więc tak... Przychodzę dzisiaj do was pewną wiadomością. A mianowicie jutro, wszyscy we czwórkę (ja, Martynka, mama, tata) wylatujemy. Wylatujemy do Egiptu :) Ci co dłużej czytają mojego bloga mogą się troszkę zdziwić. W końcu byłam tam rok temu. Owszem, ale przecież nie udało nam się zwiedzić wielu ciekawych miejsc. Niestety z powodu sytuacji politycznej (o której ciągle i wszędzie się mówi) dalej nie zobaczymy piramid. Za to będziemy w Jerozolimie, Betlejem, nad morzem Martwym... Mam nadzieję, że uda nam się zobaczyć Kolorowy Kanion :) Mama cały urlop załatwiała przez internet z panią Esterą. Pewnie dlatego to biuro nazywa się Esti Tour.
Nie będzie mnie dwa tygodnie. Ale jak wrócę to opiszę tutaj wszystko, bo z pewnością będzie świetnie. Piękne plaże, palmy,aqua park, wycieczki... Czekałam na to cały rok szkolny, już nie mogę wytrzymać! Do wystartowania samolotu zostało jeszcze 19 godzin i 50 minut haha :D 
Dzisiaj pakowałyśmy walizki, myślę, że niczego nie zapomnimy.
Będę za wami trochę tęsknić, trzymajcie się. W Polsce także jest strasznie gorąco, przynajmniej u mnie. W takim razie już lecę, miłego sierpnia wam życzę kochani. Dobrej zabawy w drugi miesiąc wakacji :)
co robiłam kiedy nie pisałam? 2013-07-28
 Dosyć długo nie pisałam, ale mam nadzieję, że zrozumiecie. Są wakacje i korzystam z nich najbardziej jak się da! No ale do rzeczy... chciałabym wam opowiedzieć co robiłam przez ostatnie kilka dni!


We wtorek wieczorem przyjechała do mnie Natalia. Przygotowałyśmy sobie niezdrową pepsi, ciasteczka i postanowiłyśmy obejrzeć jakiś ciekawy film. Zdecydowałyśmy się na "Sala Samobójców". Bardzo ciekawy i wzruszający. Coś w rodzaju dramatu z tragicznym zakończeniem. Poruszył mnie, przejęłam się nim tak bardzo, że nie mogłam w nocy zasnąć. Jeśli nie oglądałaś/ oglądałeś naprawdę polecam!


Następnego dnia przyszła do mnie jeszcze kochana Ada, z którą spędzam bardzo dużo czasu. Wszystkie, we trzy spakowałyśmy torebki, napchałyśmy je pysznymi krówkami. Wybrałyśmy się na basen.

Był to dobry pomysł, bo słoncze bardzo mocno świeciło. Razem oczywiście się nie nudziłyśmy kąpiąc się, czy chlapiąc... Opalałyśmy się i wcinałyśmy słodycze. Chwileczkę pokopałam z Aduśką piłkę, a Natalia z nią odbijała. Ja  przeczytałam też "kawałeczek" bardzo wciągającej książki :) 

W drugim planie zaczytana ja.


Huśtałyśmy się też na huśtawkach. 

Otworzyli zjeżdżalnię i grzech by było nie zjechać, choćby kilak razy :D



Z basenu wyszłyśmy około 15.00, ale nie wróciłyśmy od razu do domu. Odwiedziłyśmy jeszcze rynek gdzie wypiłyśmy pyszną białą mrożoną czekoladę i zjadłyśmy pyszne lody, mniam :P






Czy tylko ja się śmieję, kiedy patrzę na to zdjęcie? :)


Na następny dzień wstałyśmy dość wcześnie, bo obudził nas Milionek. Natalia musiała gdzieś jechać, wiec ja z Adą włączyłyśmy PS3 i zagrałyśmy w DanceStar Party :D

Oglądnęłyśmy coś w telewizji, a w południe poszłyśmy do mojej babci na obiadek. Jak zjadłyśmy wstąpiłyśmy na pocztę kupić znaczki. Usiadłyśmy w kawiarni, gdzie byłyśmy dzień wcześniej. Była tam organizowana akcja "Marzycielska Poczta". Polegała na tym aby napisać list do kilku chorych dzieci. My się tak rozpisałyśmy, do skrzynki wrzuciłyśmy aż cztery zaadresowane koperty. Mam nadzieje, że na buziach tych dzieci które dostaną te listy choć na chwilkę zagości uśmiech :) Wspaniałe uczucie, wiemy, iż zrobiłyśmy coś dobrego! Jeśli znajdziesz choć chwilkę przyłącz się do akcji!




O 18.00 przyjechała już Natalka i poszłyśmy do kina na film "Jeździec znikąd". Jak się okazało był z napisami, dlatego na początku byłyśmy lekko zdezorientowane, ale szybko się przyzwyczaiłyśmy ;)

Film z Johnny'm Deppem w roli głównej okazał się być w porządku. W niektórych momentach troszkę straszny, a w niektórych śmieszny :D

Wieczorem Natalka musiała jechać do domu...

Na następny dzień spałyśmy do 11:11. Przyznam, że poszłyśmy spać strasznie późno haha :)

Posiedziałyśmy chwilkę na komputerze, tradycyjnie wybrałyśmy się na obiadek i dla odmiany do parku. Akurat organizowany był tak jakiś festyn. Grał zespół z naszego miasta, który niedługo będziecie mogli zobaczyć w "Mam Talent".Zjadłyśmy watę cukrową, spotkałyśmy też kilku znajomych z którymi pogadaliśmy.

Wczoraj nic ciekawego, w skrócie powiem, że byliśmy na rodzinnych zakupach w Krakowie :)


Nietypowe nocowanko u Ady :) 2013-07-22
 W czwartek spotkałam się z Adą, moją przyjaciółką na rynku. Chwile pogadałyśmy, wypiłyśmy sobie nasze ulubione shaki (które zazwyczaj kupujemy) i powędrowałyśmy na przystanek autobusowy. Jednak jak się okazało bus którym miałyśmy jechać kursował tylko w dni nauki szkolnej :D I czekałyśmy godzinkę zanim trafiłyśmy do domu.
Jak już dojechałyśmy to obowiązkowo znalazłyśmy sobie jakieś zajęcie, zaczęło się od słuchania muzyki na you tube, ale zaraz potem już śpiewałyśmy, tańczyłyśmy.. takie szaleństwo!




Zjadłyśmy potem pulpecika, ziemniaczki, surówkę i pognałyśmy się dalej bawić. Tańczyłyśmy sobie przed telewizorem hahha :D Ciocia Gosia też się włączyła.




W końcu przyjechali moi rodzice z Martynką (ona koniecznie w sukience księżniczki) i przywieźli nam materac. Ogólnie głównym celem pobytu u Ady było przecież nocowanie na polu, w namiocie.




Wieczorem przebrane w piżamy, z latarką poczłapałyśmy do namiotu. Praktycznie tam przed zaśnięciem mogłyśmy tylko gadać, bo nasza lampka gdzieś się zapodziała i za nic nie mogłyśmy ją znaleźć :/
Podsumowując spało się bardzo dobrze, było ciepło, a nawet gorąco.
Następnego dnia obudziło mnie rano pianie koguta :) Razem z Adką poszłyśmy odo domu i postanowiłyśmy (a właściwie to ja bardzo chciałam) zagrać w Fifę. Z pomocą mojej przyjaciółki wynik był chyba 14:3 dla nas :D
Po skończonej rundzie pobiegłyśmy do piekarni po świeże bułki, które zjadłyśmy z serkiem na śniadanie.


Cały dzień prawie przesiedziałyśmy na polu. W namiocie:


Albo taki mały powrót do przeszłości- wiszenie na trzepaku:



Huśtałyśmy się też na huśtawce w ogrodzie:




Mój kochany fotograff- Ada zrobił mi świetną sesję zdjęciową w oknie. Pokarzę wam jej efekty w innym poście! Przykładowe macie z boku, na awatarze. Śliczne, prawda?
Po południu zjadłyśmy pizzę, grałyśmy w Simsy i z nudów zrobiłyśmy sobie takie "tatuaże" flamastrami na nóżkach hihihi.


Potem musiałam już niestety jechać do domu... Ale za kilka godzinek spotkałyśmy się znowu, na rynku w restauracji. My cały czas uganiałyśmy się za Milionkiem, który taplał się w piasku, na sztucznej plaży. Przechodziła szczerze powiedziawszy już samą siebie i w rezultacie była calusieńka mokra i brudna.

           
To zdjęcie zrobiłam ja (aparatem koleżanki ) i jestem z siebie bardzo dumna.
Ogólnie uwielbiam spędzać czas z Adą, jest moją najlepsza przyjaciółką :) Nocowanie musimy jeszcze kiedyś powtórzyć!

Uwaga! Prawie wszystkie zdjęcia w poście były robione przez foto-fantasy.blogspot.com!
Trzy korony zdobyte :) 2013-07-21
Rano obudziłam mnie mama. Ubraliśmy się, zjedliśmy śniadanko, spakowaliśmy plecaki i wyjechaliśmy. Naszym celem był Pieniński park narodowy, a dokładniej najwyższy szczyt- trzy korony.
Zanim wyszliśmy wstąpiliśmy jeszcze na najlepsze lody własnej produkcji- na wagę :D
Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy przed godziną 12.00. Słoneczko troszkę grzało, ale połowa drogi na szczęście była w cieniu.
Martynka strało się zaprzyjażnić z wszystkimi pieskami jakie zobaczyła:
            
 
Wychodząc pod górkę spodkałyśmy też babcię sprzedającą oscypki i kompoty. Zapytała się Milionka czy by miała ochotę się czegoś napić, a wiadomo skoro już dostanie garnuszek w rączki to mamie trudno odmówić. Dobry marketing hehhe :D

Muszę przyznać, że Martynka szła bardzo ładnie, nie marudziła, choć w niektórych miejscach było naprawdę stromo. Podziwiała kwiatki i oglądała wszystkie żyjątka mieszkające w ziemi.
                 

Po trzech godzinach maszerowania pod górkę byliśmy na szczycie! Zdobyliśmy najwyższy szczyt Pienin! Na koniec jeszcze wyszliśmy na punkt widowowy. Martynia było pod wrażeniem, że ludzie z takiej wysokośmy wyglądali jak mróweczki, a domki jak pudełka po zapałkach :)
Jak dob rze się z mamą przyglądnęłam to z takiej wysokości zaobserwowałyśmy, jaki chmura rzuca cień na ziemię. Niestety zdjęcia tego nieukazują :/
              

 
W drodze powrotnej MIlinek już był trochę wykończona, wiec znalazła sobie kijek do podpierania. A, że jest kreatywna postanowiła wymyślić mu imie. Chwile rozmyślała, rozpatrywała różne nazwy i w końcu zdecydowała, że będzie to Justin hehhe :D
Schodzenie potrwało już znacznie szybciej i o godzinie 17.30 byliśmy już w aucie, w drodze do domu. 
Takie spędzanie wolnego czasu zdeczydowanie mi pasuje i was też zachęcam do chodzenie w góry. Naprawdę warto, choćby dla zdrowia!

 
przesyłka 2013-07-20
 Cześć i czołem :)
Kilka dni temu przyszłą do nas wspaniała paczka. Nagroda w konkursie, od czemy-maryś.
Z pomocą Milionka od razu otworzyłam paczkę.




 
W środku pięknego woreczka znalazłyśmy ręcznie robione, lużne koszulki. Dla mnie błękitna, a dla Martynki różowa. Od razu je przymierzyłyśmy i są świetne! Z resztą, sami zobaczcie:





 
Podobają wam się?
 
wróciłam, relacja z All English Camp :D 2013-07-15
 A więc wróciłam!!!
Początek wakacji był świetny, zamierzam wam teraz wszystko opowiedzieć:
W poniedziałak ul Myśliwieckiej odbyła się zbiórka. Dorzucę tylko, że zanim wsiadłam do autokary pospacerowałam z rodzicami i MIlionkiem do Warszawstkich Łazienkach. I Martynka piała z zachwytu na widok wiewiórki "Basi" lub kolorowego pawia... Wracając do tematu, o godzinie 10.00 wyjechaliśmy. Kierunek- Morze Bałtyckie :D
Po 7 godzinach byliśmy juz na miejescu. W ośrodku musieliśmy wynieść walizki na drugie piętro i wtedy dostaliśmy klucze do pokoji. Ja zostałam przydzielona z super dziewczynami- Izką, Zosią i Majutkiem (Mają).  

             
                  Nasze pokojowe drzwi.

 
Zostawiliśmy walizki, poszliśmy zjeść obiado-kolację, a zaraz potem odbyły się zajęcia wieczorne i rozmowa z lektorami. Wszyscy się przed nią stresowali, ale to nie jest takie strasze... A wręcz przeciwnie :D
Następnego dnia na podstawie naszych umiejętności zostaliśmy przydzieleni do 10-osobowych grup. Ja trawiłam do grupy pierwszej, a nasz plan dnia był taki:
8.00- weke up (pobudka)
8.30- breakfast  (śniadanie)
9.30- sport
11.45- english (język angielski)
13.30- dinner (obiad)
15.00- dance (taniec)
16.45- english (angielski)
18.30- supper (kolajcja)
19.30- evening activities (zajęcia wieczorne)
Jak widać dzień spędzaliśmy bardzo aktwynie, a pomimo takiego samego rozkładu zajęć codzinnie nigdy nam się nie nudziło!

Zajęcia sportowe mieliśmy z panem Przemkiem. Robiliśmy przeróżne rzeczy. Graliśmy w zbijaka, w hokeja, lotki, berka, chowanego... Albo poprostu chodzilismy ma plac zabaw.
W ostatni dzień zostały urządzone zawody.. Trzeba było przebiegnąć naj najszybciej dookoła doiska i pozbieraz wszystkie piłki w jak najkrótszym czasie, był bieg z piłeczką na paletce, skok w dal i skoki na skakance. Super się przy tym bawiłyśmy.

          

Zajęcia taneczne prowadziła pani Gosia. Na początku zawsze się rozgrzewalismy w rytmie muzyki, a potem uczyli przeróżnych uw ciągu całego obozu nauczyliśmy się aż 6 układów :) Teńczyliśmy np. do "Aloha e komo mai" z Lilo i Stich albo "If I were a boy". Musieliśmy też wymyślić swój własny układ, który prezentowaliśmy na koniec. Wybralismy piosenkę Wymyślalismy piosenkę"Thank You Very Much" i z pomocą pani całkiem nieźle nam wyszło!
                    

Na zajęciach z języka angielskiego z Mr. Steve robiliśmy bardzo dużo. Na pierwszym spotkaniu opowiadaliśmy o sobie i wymyślaliśmy nazwę swojej grupy. My nazywaliśmy się The Dancing Parots. Rysowaliśmy też pastelami własny plakat.
 
Graliśmy w przeróżne gry po angielsku. Wybieraliśmy sobie państwo z Ameryki Południowej, rysowaliśmy jego flagę i wypisywaliśmy najważniejsze informacje. Podszkoliliśmy się dzięki temu trochę z geografi! Projektowaliśmy własne ponczo, z bibuły robilismy biżuterię...
Albo po prostu rozmawialiśmy ze Steve, opowiadał nam różne śmieszne historie, które przytrafiły mu się w Polsce. Dowiedzieliśmy się, że jest trenerem futbolu, tyle, że amerykańskiego. Pytałam też czy podoba mu się Polsce, od jak dawna tu mieszka...
Od czasu do czasu wybraliśmy się z lektorem na plac zabaw, blizko ośrodka :D


       

No i pisaliśmy scenariusz do własnego przedstawienia. Moja grupa robiła Xfactor :D
            
To są próby do naszego przedstawienia :3

Ja akurat śpienewałam piosenkę The Rolling Stones z playbacku haha :D Oczeniali nas jury- Joana Krupa (Maja), Shakira (Julka) i Britney Spears (Ania). Było przy tym wiele śmiechu! Obowiązkowo przygotowaliśmy też rekwizyty, czyli wielkie X, oraz mikrofony. W ostatni dzień wieczorem wszystkie czytery grupy pokazywały swoje skecze. Były też smerfy, pokaz mody i opera mydlana.
            

W jeden dzień nie mieliśmy zajęc, tylko pojechaliśmy na wycieczkę, na Hel. Najpierw staliśmy w dłuuuugaśniej kolejce do fokarium. Było tam strasznie dużo ludzi, ale naszczęście jeskiś przemiły pan mnie wpuścił na swoje miejsce i udało mi się coś zobaczyć :)
                

Po wizycie w fokarium przeszliśmy się wzdłuż morza i nagle zaczał padać deszcz. Byliśmy przemoczeni do każdej słuchej nitki. Ale naszczęście płynęliśmy statkiem, który miał salonik. MIeliśmy się gdzie schować. Po rejsie wyszło słoneczko, a my pojechaliśmy na obiadek. Po posiłku częśc dalsza wycieczki- na nogach pomaszerowaliśmy do latarni morskiej. Z koleżankami postanowiłam liczyć schody, było ich ponad 100 :D



Na zajęciach wieczornych chodziliśmy na plażę, lub na kramy... Wychowawcy urządzili nam też bitwę na balony z wodą. Było ognisko z kiełbaskomi i piankami, mniam :P A w przedostatni dzień mieliśmy super podchody. Dostaliśmy wielką kopertę z potrzebnymi rzeczami i mieliśmy szuakć karteczek. Na jednej stronie pisąło co mamy zrobić np. wymienić w co było na śniadanie, a na odwrocie gdzie jest następna karteczka. Na koniec oddaliśmy cały zestaw wypełnionych zadań, a wychowawcy wszystko sprawdzali. Natępnego dnia były wyniki i okazało się, że grupa w której byłam wygrała!!!

             
To jest moje ulubione zdjątko z plaży :)

Niestety obóz się już skończył, w piątek wróciliśmy autokarem do Warszawy. Poznałam wspamiałe dziewczyny: Ania, Iza, Maja R, Maja Ż, Julka G, Julka P., JUlka K., Zosia R, Zosia G, Agnieszka, Kamila, Ola. Pozdrawiam was dziewczyny, będę teśknić :* Mam nadzieje, że zobaczymy się za rok!

              
              
 
 
Tak więc nafaszerowałam was tu ogromną ilością tekstu i zdjęć. Podziwiam, jeśli ktoś dotrwał do końca hahah :D



                                                         



 photo facebook_64_11_zpsb930f9d5.png


Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
23393
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
3241
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
34



Oliwia to ja ( 12lat), a Milion to ona czyli moja młodsza siosrta(3,5 lat). Dleczego Milion ? bo ma milion pomysłów i psoci jakby w domu było milion Martynek. Ale najpiękniej na świecie mówi" kocham cię Oliwko".Blog jest o niej i o mnie, dzięki niemu zbliżyłysmy się i pomimo dużej róznicy wieku mamy coś wspólnego. Na razie piszę go ja, bo ona jeszcze nie potrafi, ale kiedyś ... kto wie.


Archiwum
Rok 2014
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Oddaj głos na mojego bloga!
Aktualna liczba głosów:
 
2029
Oddaj głos na szablon!
Aktualna liczba głosów:
 
12844
Księga gości
 

    


Zobacz serwisy INTERIA.PL